poniedziałek, 22 kwietnia 2019

List w butelce

Żyjemy w świecie cyfrowym,skomputeryzowanym do granic możliwości.
Telefon,komputer,konsola i inne pierdoły. Ludzie porozumiewają się za pomocą
różnych komunikatorów i aplikacji. Z jednej strony to bardzo ułatwia życie,
a z drugiej zabija hmm...chociażby romantyzm. 
Zatęskniłam za czasem,w którym pisało się listy,takie zwykłe w kopertach.
Człowiek pisał,wysyłał i z niecierpliwością czekał,aż druga osoba odpisze.
Osobiście sprawiało mi to bardzo dużą radość. Dostać od kogoś list lub kartkę pocztową.
Kiedyś nawet z koleżanką pisałyśmy do siebie, od tak po prostu.
Zawsze byłam trochę typem marzycielki,nigdy nie stąpałam twardo po ziemi.
I marzyłam o tym żeby pisać z kimś takie prawdziwe listy,
i zbierać je do pudełeczka,które po kilkunastu - kilkudziesięciu latach otworzę
i będę mogła uśmiechać się do swoich wspomnień.
Albo spacerując wieczorem brzegiem morza znaleźć list w butelce.
To dopiero byłoby super! 
A może fajnie byłoby napisać taki malutki liścik np.do swojej drugiej połowy,
jak bardzo jest wartościową osobą w naszych oczach itd. umieścić w małej buteleczce
i podarować np. na rocznicę ślubu,urodziny czy inną okazję.
Albo i bez okazji... 👍👍


Z uśmiechów, spojrzeń, smutków i łez na­pisz list, 
który zaw­sze będzie pachniał Twoimi myśla­mi. 
Uk­ryję go gdzieś po­między chmurą a księżycem. 
Prawdę wy­raź bez słów by nie zniek­ształciło jej naj­mniej­sze na­wet ziar­no kłamstwa. 

niedziela, 14 kwietnia 2019

Refleksja

Czasem poznajemy ludzi,którzy na pierwszy rzut oka wydają się być super-
wprost chodzące ideały. Możemy z nimi pogadać dosłownie o wszystkim.
Spotykamy się często,dobrze czujemy się w ich towarzystwie.
Jednak po jakimś czasie okazuje się,że ta osoba nie jest tak wspaniała
jak mogło się nam wydawać.Okazuję się,że ma na wszystko własne zdanie,
które próbuje w natarczywy sposób nam narzucić,
że wie wszystko najlepiej i nie przyjmuje do wiadomości,
że nie wszystko jest takie jak tej osobie się wydaje. Nie rozumie też,że czas spędzany
razem jest super,jednak każdy potrzebuje czasem wytchnienia i oddechu.
I zaczyna się problem...i wyrzuty... bo nie masz dla mnie czasu,bo jesteś leniwa,
bo skoro chcesz złapać oddech i nie spotykać się codziennie od rana do wieczora
to na pewno masz depresje,a jeśli nie to na 100% mąż Ci nie pozwala bo jest zazdrosny.
I w tym momencie już wiesz,że nie będziesz w stanie wytłumaczyć mu nic więcej.
Ma na wszystko własne zdanie,poglądy i wszystko wie lepiej.
Mówi Ci co mu w Tobie nie pasuje i co wkurza. Robisz to samo i słyszysz: przesadzasz,
taki już jestem i nie zamierzam się zmieniać. I wtedy zastanawiam się,
po co mam przebywać w towarzystwie osoby,która w ogóle nie pojmuje
mojego toku myślenia,nie da sobie nic powiedzieć bo zaraz się złości
lub ma na to własną teorię,która niekoniecznie jest słuszna,
nie szanuje mnie i mojej przestrzeni osobistej w momencie kiedy tłumaczę,
że nie chcę się spotkać,że coś mi się nie spodobało i dobrze byłoby trochę
nad tym popracować...A na koniec zarzuca mi,że jestem zakłamana,
choć byłam szczera do bólu. I w takich momentach i sytuacjach cieszę się bardzo,
że nie mam przyjaciół w ludziach,bo ludzie w większości widzą tylko czubek
własnego nosa i rozumieją tylko tyle ile chcą zrozumieć - czyli przeważnie nic.
I zaczynam doceniać spokój,bez towarzystwa innych osób.
Bo przeważnie lubię spędzać czas sama,pośród natury. Choć nie zawsze,bo czasem
są dni,że fajnie jest spotkać się z kimś kogo dawno się nie widziało.
Mam malutkie grono znajomych,z którymi rozmawiam od czasu do czasu
bo każde z nas rozumie,że druga strona ma własne życie,obowiązki i sprawy.
Spotykamy się raz na jakiś czas,ale te spotkania są cudowne.
Nikt nikomu niczego nie narzuca,nie oskarża,nie ocenia.
Po prostu rozmawiamy,szalejemy,śmiejemy się itd.
Tak zwyczajnie. A później rozstajemy się i jest wszystko super.
Świat się nie kończy i nasze znajomości również nie.
I mimo,że każde z nas czasem ma gorsze dni to jednak doceniam,że można dobrze
się bawić w towarzystwie drugiej osoby, mimo że nie widzimy się codziennie.

"Ja się czuję bardzo bezpiecznie, jak jestem sam. Najwięcej. 
Bardzo mi jest dobrze ze sobą samemu. Ja od razu powiem temu, 
który mnie odkryje, żeby się na mnie nie gniewał, jak sobie będę 
odchodził trochę co jakiś czas".
~ Edward Stachura - "Opowiadania"



niedziela, 7 kwietnia 2019

Czas

Na dworze pachnie już wiosną,pięknie świeci słońce,choć to dopiero początek kwietnia.
W głowie rodzi się milion pomysłów na spędzenie tego dnia.
I każdy z nich jest świetny.Cudowny czas na spełnianie własnych planów.
Tylko ciągle czegoś brakuje,to uczucie w środku nie daje o sobie zapomnieć.
Tęsknota...tylko za czym? Sama nie wiem,ale cóż,w końcu my kobiety już tak mamy :)
Świat ma milion barw,człowiek snuje marzenia we własnej głowie,a potem się dziwi.
Okazuje się, np.że nie jestem księżniczką i nigdy nie byłam,
a książę z bajki nie istnieje :D To dopiero niespodzianka!
A w mojej głowie wszystko było tak idealne...bajkowe wręcz.
Taki tam mój wyimaginowany idealny świat. W rzeczywistości przyglądam się ludziom
i z przykrością zauważam,że większość z nich nie ma na nic czasu,ani ochoty.
Brak czasu na własne przyjemności,spotkania towarzyskie czy rodziny.
Coraz częściej ludzie spędzają czas w galeriach handlowych lub
w czterech ścianach własnego "idealnego świata"zamiast na powietrzu.
Często się kłócą,nie słuchają siebie nawzajem,zapominają jak się rozmawia.
To mega przykre.
I tak myślę - cudownie byłoby móc posiedzieć w gronie swoich znajomych
przy ognisku - na łące,przy lesie,obok jeziora...I tak po prostu być.
Nie spieszyć się,nie patrzeć na zegarek.
Czas przecież i tak jest iluzją. I w tych rozmyślaniach zaczynam powoli pojmować
za czym tęsknię.Za ludźmi. Tak!za takimi,przy których można być sobą
i nie udawać nikogo innego,którzy niczego nam nie narzucają,
z którymi można normalnie pogadać i pomilczeć- tak zwyczajnie.
Za miejscem,w którym człowiek odpoczywa z dala od zgiełku szarego miasta.
Za wolnością, którą choć przez chwilę można w pełni poczuć.
Świat pędzi do przodu,a my razem z nim,zapominając co tak naprawdę w życiu się liczy.

"Spróbujcie wyobrazić sobie życie bez odmierzania czasu. Pewnie nie potraficie. 
Zawsze wiecie, jaki jest miesiąc, rok, dzień tygodnia. A jednak przyroda nigdy nie zwraca uwagi na czas.
Ptaki się nie spóźniają. Pies nie patrzy na zegarek. Sarny nie martwią się kolejnymi urodzinami. 
Tylko człowiek odmierza czas. Tylko człowiek odlicza godziny. 
I właśnie dlatego jedynie człowiek doświadcza paraliżującego strachu, 
którego nie zniosłoby żadne inne stworzenie. Strachu przed tym, że zabraknie mu czasu."